czwartek, 24 września 2015

Zło konieczne

Oficjalny patronat nad postem obejmują Lily i Marshall. Kto mógłby być lepszy?


Rzadko kiedy czuję się pewnie z pozycją, z której piszę tekst: bo na pewno za mało wiem, nie dość dobrze się znam i ogólnie słabo przemyślałam temat. Z radością stwierdzam więc, że tym razem nareszcie jest inaczej. Będę mianowicie pisać o małżeństwie: a ponieważ siedem z dotychczas przeżytych dwudziestu czterech lat spędziłam w jednym związku, od lat czterech sformalizowanym (tak, szok i niedowierzanie; nie, nie mamy dziecka), przyjmuję, że mniej więcej wiem, o czym mówię. A w każdym razie na tyle, żeby móc polemizować z pewnym szczególnym typem postrzegania tej instytucji, na który zdumiewająco często natykam się i w różnorakich tekstach (niekoniecznie wysokich lotów, ale nieodmiennie popularnych) i, przede wszystkim, w cudzych wypowiedziach, a który maksymalnie daje się streścić do stwierdzenia: małżeństwo to zło konieczne.

czwartek, 10 września 2015

Solidarność, równość, pieniądze



Istnieje pewien (jak sądzę doskonale wszystkim znany, a przy okazji nadchodzących wyborów podnoszony jakby jeszcze chętniej) sposób myślenia o ludziach bogatych znakomicie ujęty w tym oto obrazku Kiciputka. Kiciputka, którego twórczość ogólnie rzecz biorąc lubię; ponieważ jednak o niczym nie mam potrzeby pisać tak bardzo jak o kwestiach, z którymi się nie zgadzam, dopiero do takiego właśnie posta się odwołam. Zapewne można z tego wyciągnąć jakieś wnioski.