poniedziałek, 19 maja 2014

Przywłaszczenie, kradzież, wymiana


Codziennik Feministyczny był niedawno łaskaw przypomnieć mi o problemie, który raz na jakiś czas za pośrednictwem mediów psuje mi krew. Opublikowany przez niego tekst dotyczy przywłaszczeń kulturowych i doskonale mieści w sobie to, co denerwuje mnie w dyskursie dotyczącym dyskryminacji etnicznej. Nie zamierzam przeprowadzać szczegółowej krytyki artykułu - zwłaszcza, że niektóre fragmenty, jak ten o prawie białych do noszenia dredów, ośmieszają się same w sposób chyba zbyt ewidentny, żeby jeszcze im w tym pomagać. Pozwolę więc sobie dla wygody potencjalnych czytelników posta streścić główną myśl tekstu: przywłaszczeniem kulturowym jest każde zapożyczenie elementów kultur mniejszościowych przez osoby niebędące ich członkami. To zjawisko złe, obraźliwe (dla okradanych), rasistowskie i grożące "pominięciem pierwotnego znaczenia i kontekstu" adaptowanego elementu, który bez owego tła nie powinien w żadnym wypadku funkcjonować, nawet jeżeli to strój albo fryzura.
Głęboko niepokoi, a jeszcze bardziej denerwuje mnie taka - jak zaznaczyłam, obecna także w życiu publicznym - wizja wymiany międzykulturowej.

czwartek, 8 maja 2014

Londyn II

Drugą część relacji z Londynu rozpoczynam od Temple - bo tak się składa, że mam stamtąd dość przyjemne zdjęcie doskonałe na zachęcający początek posta. Taka jest moja perfidna motywacja.

piątek, 2 maja 2014

Londyn I

Tak się złożyło, że w zeszłym miesiącu dwukrotnie miałam okazję odwiedzić Anglię (nie byłam tam nigdy wcześniej). Teraz więc nieuchronnie przyszedł czas na podzielenie się wrażeniami w internecie - ostrzegałam, że tak będzie. Chronologicznie, na pierwszy ogień idzie Londyn.